Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty

25.1.17

Pomysłowo

Pierwszy raz zobaczyłem taki fajny regał. Zamiast przeszukiwać stosy i rzędy słoiczków na sklepowych półkach (zwykle w pozycji pochylonej albo w kucki) wyraźnie oznaczone podajniki ze słoikami. Bardzo pomysłowe i wygodne dla klienta rozwiazanie.

19.12.16

Bebilon bebilonowi nierówny

Nigdy nie zastanawiałem się, dlaczego mleko następne Babilon pronutra jest nawet 1/4 tańsze od profutury. Wziąłem to za marketingowy myk - nowa nazwa, nowe opakowanie. A tu proszę. Niby sztuczne mleko ma więcej wartości odżywczych niż krowie, ale bez przesady. Za niektóre składniki dziękuję. Wróciliśmy do profutury. Na szczęście dylematy się kończą, bo Mila spożywa to mleko już tylko przy wieczornej kaszce.

31.1.16

Gra o tron


Przyszedł czas na kupno wysokiego krzesełka dla Mili. Z pewnością odkładalibyśmy jeszcze tę sprawę, gdyby nie pewne ciekawe odkrycie. Będąc na święta u Mili dziadków, ona świetnie już sobie radziła z siedzeniem w krzesełku, które mieli. Co więcej, sprawiało jej to nie lada przyjemność. Bo w końcu mogła siedzieć na wysokości stołu, kiedy wszyscy inni też przy nim siedzą, a nie na wysokości goleni dorosłych - jak to się dzieje w przypadku bujaczka.

Czas między świętami a nowym rokiem spędziliśmy na sprawdzaniu krzesełek tak, jak każda nowoczesna Polska rodzina kupuje sprzęt. Jeździmy pomacać w realu, ale kupujemy w internecie. Objechaliśmy łącznie trzy sklepy z artykułami dziecięcymi i byliśmy rozczarowani wyborem, ale z tych wizji lokalnych wypłynął bardzo ważny wniosek. Potrzebujemy krzesełko, z którego Mila za szybko nie wyrośnie, które nam posłuży przez kilka lat. Odpadały więc w przedbiegach wszystkie te, co do których wiedzieliśmy, że są dobre może na półroczne dziecko, ale za chwilę nie będzie się ono już tam mieściło i czekać nas może kupno kolejnego krzesełka.

Ważna wyjmowana blokada w kroku (pod stolikiem)zabezpiecza dziecko przed wysunięciem się z krzesełka. Oczywiście są też pasy. Ale widziałem też takie krzesełka, gdzie blokada "wyrastała" z siedziska i nie dało jej się  usunąć. Waży także ruchomy podnóżek, z kilkoma ustawieniami kąta i przekładanym oparciem na stópki.


I takim to sposobem zdecydowaliśmy się na wybór krzesełko Chicco model Polly 2 w 1. Co jest takiego wyjątkowego. No właśnie rozmiar, który jest zaletą, ale może też być wadą. Krzesełko ma na siedzisku dwie wkładki - jedną większą, drugą nałożoną na nią mniejszą, którą w tej chwili Mila wysiaduje i w miarę szczelnie wypełnia (pokryte pcv, więc można świnić do woli papkami). Co prawda najpierw myśleliśmy o innym wzorze, ale braliśmy, co było z tego modelu najtańsze. Potem okazało się, że ta czerwień idealnie pasuje do naszych krzeseł.


Te foteliki mieszczą się w przedziale 400-450 zł i my zapłaciliśmy właśnie cztery stówy. Choć kiedy zabierałem się za misję kupna krzesełka, nie chciałem wydać więcej niż 250. Niestety drodzy państwo, nic z tych rzeczy. Głównie z powodów rozmiaru, koloru i stopnia zniszczenia. A wiadomo, że jest to mebel dość mocno eksploatowany. Jako pierwsza rozrywa się dziura w kroku, przez którą przechodzi pasek. Drugim najbardziej narażonym elementem jest stolik, którego nikt nie oszczędza - zwykle maksymalnie porysowany. I pogryziony. Nawet bezzębna jeszcze Mila łapie jego krawędź w buzię.

Podwójna wkładka. Na mniejszego i większego bobasa.

No więc koniec końców, z kupna używanego krzesełka Chicco Polly zrezygnowaliśmy. Kupiliśmy w internetowym Smyk.com.
Zalety: kilka stopni odchylenia oparcia, kilka poziomów ustawienia wysokości, blokada w kroku, kilka odległości przesunięcia stolika, przezroczysta nakładka na stolik, stabilny, ogumienie przednich nóg. Sam stolik zaś - gdy dziecko będzie już mogło jeść ze stołu - można zaparkować na tylnych nogach.

Przyciski do składania krzesełka w pół oraz ustawiania wysokości siedziska.

Wady? Moim zdaniem dość masywny i ciężki mebel, niełatwo się go przesuwa (mimo kółeczek w tylnych nogach), na szczęście u nas będzie raczej stał z jednej strony stołu. Niby łatwo też go się składa, ale ja jeszcze nie próbowałem, bo i nie mam po co go składać. Brakuje mi też siatki/koszyka między nogami, w którym można by trzymać np. zabawki. Widziałem, że niektóre krzesełka (nawet Chicco) takie siaty miały.

Mila jest jednak zakochana w krzesełku. Oczywiście dopóki siedzenie w nim się jej nie znudzi.


14.6.15

Fotowspominki

To jeszcze sprzed Mili na świecie. W takiej torebce z kroplówą w pompie się zadaje szyku na korytarzu. Lepsze to niż prowadzenie ze sobą tego wieszaka na płaszcze, którym można zahaczyć o framugę drzwi.
Takie jedzenie. O smutnych szpitalnych lanczach już było wcześniej. K. często w ogóle nie ruszała. Zjadała szpitalną polewkę i to, co jej przynosiłem (poza słynnymi już naleśnikami i śniadaniowym musli). Co było robić. Szpitalne drugie dania spożywałem ja.
W salach za tymi drzwiami ciekawe efekty akustyczne.