Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NFZ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NFZ. Pokaż wszystkie posty

4.8.15

NFZ

... nasz kochany

Wiele już opowieści pojawiło się na temat tej ukochanej przez wszystkich, zwłaszcza chorujących Polaków, instytucji... Jednak zwykle machasz na to ręką, kiedy codziennie słyszysz o jakiejś sprawie, a Ciebie ona nie dotyczy. Oto case okulisty dziecięcego. Próba dostania się do jednego z niweielu publicznie przyjmujących okulistów dziecięcych w Warszawie.

Jest początek sierpnia. Nie ma miejsc do końca roku. Bez komentarza. W końcu moje ubezpieczenie i składka na NFZ obejmuje też dziecko. Na publicznej służbie zdrowia trzeba położyć kreskę. Tylko prywatne przychodnie i współpłacenie do składki. Nikt Ameryki tu nie odkryje, a system poprawi.

A co na to Mila? Śmiech ją ogarnął :)

1.2.15

Żelazna - izba przyjęć - raz trzeci

Za trzecim razem izba przyjęć feels like home already. Na szczęście był to fałszywy alarm. Ale swoje prawie trzy godzinki trzeba było odsidzieć. Brawa dla K. za pokonanie piątkowych godzin szczytu w Warszawie samochodem. Przyszły tatuś nie mógł prowadzić, ponieważ w trakcie pierwszej połowy meczu naszych szczypiornistów z Katarem zdążył już spożyć całe piwo. I do tego został ściągnięty z miasta.
Tym razem na korytarzu bardziej międzynarodowo. Polsko-niemiecka parka (ona Polka, on Niemiec), jakaś dziewczyna w obcym języku prosi o przekazanie jakiegoś prezenciku w torebce siostrze, która właśnie urodziła. Obsługa mówi świetnie po angielsku (pani Dominika R. wyjaśniła wszystko, kiedy zapisywać się na położną i jak jest z pokojami). Posłuchałem sobie bicia serca dwójki obcych nienarodoznych jeszcze dzieci (KTG naprawdę głośno słychać z gabinetu). Obejrzałem setki powtórek z meczu naszych z Katarem (oczywiście znowu sędzia skrzywdził naszą narodową dumę). I przeczytałem, że za każdy poród kosztuje szpital 3400 zł. Tymczsem NFZ refunduje około 1800. Słabo?