6.4.15

Wiadro


Ponieważ dziś lany poniedziałek to i temat będzie mokry. Podobno od jakiegoś czasu furorę robi wiadro do kąpieli dziecka. Tak, nie wanienka, tylko specjalne wiadro. Choć nic specjalnego w nim nie ma poza tym, że ustawia dziecko do kąpieli w pozycji pionowej, co przypomina dzieciakowi bezpieczne wnętrze łona. No i taka pozycja nie pozwala na zamoczenie głowy. Zaraz jednak pojawiają się podstawowe pytania: jak za przeproszeniem dostać się rękami do tyłka, by umyć, jak spłukać głowę, no i czy jak dzieciak przyzwyczai się do takiej pozycji, a z wiadra wyrośnie - czy łatwo przyzwyczai się do wanienki? No i wygląda na mało stabilne.






Absolutnym hitem jest jednak dla mnie podstawka na kształt taboretu, która ułatwia mycie dziecka w wiadrze. Dziecko w tym specwiaderku na takim postumencie wygląda jak w blenderze.

A może by tak...?


5.4.15

Sprawczyni

Ponieważ wina nie została udowodniona, nie będziemy pokazywać twarzy. Najpierw chciałem zakryć oczy paskiem albo wypikselować. Ale doszedłem do wniosku, że K. wyglądałaby jak matka Madzi z Sosnowca. No więc obciąłem głowę.

2.4.15

Ordery

Patrzcie, co znalazłem! Cała garść. Wystarczy zaczerpnąć dłonią w balkonowej szafce. No tak, ale najpierw trzeba zasłużyć.

PS Wczorajsza informacja, że to "jednak będzie chłopak" wysłana przyszłym dziadkom była tylko primaaprilisowym żartem. 

30.3.15

Szkoła 1/15

Jesteśmy po pierwszej lekcji szkoły rodzenia. Na pierwszy ogień takie podstawy, które mam w małym palcu, typu np. Jak organizacyjnie przygotować się do porodu (torba porodowa, transport itd.). Nie było nic o tym, jak dochodzi do zapłodnienia. Pierwsze zajęcia mieliśmy z psycholożką, było trochę zajęć w podgrupach, a druga część ćwiczenia z rehabilitantką. Zaczęło się od oddychania przeponą. Stwierdzam, że K. zupełnie nie oddycha. Powiedziała, że gdyby nasze mamy usłyszały, że można obejrzeć salę porodową, spadłyby z krzeseł. Albo raczej z workowatych puf, na których siedzieliśmy, o ile da się z nich spaść. Takie to mamy czasy i udogodnienia. Zainteresowanie spore - dwie grupy po kilkanaście par. Szkoła jest za darmo, o ile jest się zameldowanym w Warszawie i rozlicza się tu podatki.


Tak to mniej więcej wygląda, choć zdjęcie nie jest z naszego kursu.




27.3.15

Becik

Wszystko to ładne, tylko dlaczego większość tych ciuszków musi być różowa i mieć obciachowe napisy?