28.1.15

Mamy wózkowe

Bardzo fajny tekst Wojciecha Orlińskiego w "Wysokich Obcasach". Z jednej strony jest mocne parcie na przyrost naturalny, a z drugiej strony matki wózkowe spotykają się w naszym kraju na każdym kroku z dziwną nieuprzejmością, a czasem agresją. O froncie mizoginistycznej jedności narodu

27.1.15

Żelazna - izba przyjęć - raz drugi

Tym razem już nie było tak przyjemnie. Posiedzenie trwało trzy godziny, a w domu byliśmy około północy. Choć choinka w korytarzu starała się sprawiać miłą atmosferę. Może dlatego, że za pierwszym razem przy wizycie tutaj działał efekt nowości. K. była przerażona, bo nie chciała dostać się do nieprzyjemnego w obejściu lekarza. Ale koniec końców okazał się śmieszny i sympatyczny. Nawet wybiegł w fartuchu na mróz, żeby coś zanotować na wyniku badania. Tam na korytarzu włączone są dwa telewizorki, które emitując jednocześnie dźwięk dają takie echo, że głowa boli. Na szczęście niepostrzeżenie jeden z nich ściszyłem. Aha, i jeszcze jedna sprawa. Jak na złość były wolne miejsca parkingowe tuż przed wjazdem na teren szpitala. A ja tym razem, pamiętając ostatni tłok, zaparkowałem za zakrętem. Następnym razem spróbuję niemal wjechać do szpitala.

26.1.15

Skinny jeans

Jeansy w H&M dla mam są sprzedawane tylko w rozmiarze skinny. Co za głupota. Rozumiem, że projektant przewidział, że kobiecie rośnie brzuch, ale już uda - nie. Według K. na wieszakach 50 par dżinsów typu maternity i wszystkie w małych rozmiarach.

24.1.15

Priorytet

Ostatnio K. po raz pierwszy doświadczyła "dobrodziejstwa" bycia w ciąży. W jednym z barów przy zamówieniu zupy została obsłużona poza kolejką i generalnie priorytetowo. Chyba czas zabierać K. do marketów w godzinach zakupowego szczytu.

On the other hand - czy ciąża to niepełnosprawność?

Bóle

K. narzeka na bóle, kłucia, skurcze i kolki. Generalnie jedzie non stop na no-spie. Powiedziała, że ten kto nazwał ciążę stanem błogosławionym, musiał być zdrowo szajbnięty. Pewnie facet...

Siuśki

W sumie dobrze, że dziewczynka. Jak się zachce przy przewijaniu to przynajmniej nie będzie pryskać po tatusiu i ścianach.


22.1.15

Zły sen

Śniło mi się, że do miejskiego autobusu w godzinach szczytu na pl. Trzech Krzyży wlała się fala dzieci w wieku przedszkolno-szkolnym, wypełniając szczelnie cały autobus. I wlawały się tak pod sam sufit, hałasując tym charakterystycznym przedszkolno-szkolno-gwarnym śmiechem i piskiem. I miały takie jaskrawozielonożółte kamizelki.