20.8.15

Podobni czy niepodobni?

Dla ułatwienia zdjąłem okulary. Kolega  twierdzi, że muszę popracować nad pulchniejszą twarzą. Na razie pulchniejszy zrobił mi się tylko brzuch.

19.8.15

Więdnę

Chwaliłem się i żartowałem, że w końcu się wyśpię. Tzn. przez te kilka dni, kiedy dziewczyny będą w Nowolesiu, a ja w pracy w Warszawie. Tymczasem żadnej poprawy jakości snu nie zauważyłem. Jest za to pustka w domu i tęsknię za nimi. Zwłaszcza kiedy K. podsyła mi zdjęcia. Np. takie ze spacerów po Wzgórzach Niemczańsko-Strzelińskich. Specjalnie dla K. i Mili rozwinęli asfalt do samego lasu.

14.8.15

Szumiś


Prezent od babci. Szumiący miś, który koi, uspokaja i usypia. Natrafiłem nań przypadkiem, czytając tekst w Pulsie Biznesu. Efekt podobny do włączonego pochłaniacza kuchennego. Miś jest bardzo ładnie wykonany, ma szeleszczące łapki i magnesy, dzięki którym można go zaczepić np. na balustradzie łóżeczka. Albo dzięki szeroko rozstawianym łapkom zahaczyć na ramieniu tatusia, kiedy obiema rękami trzeba kołysać Milę.

Ale clue programu tkwi w głowie. Mieści się tam malutkie urządzonko, które szumi. Przypomina mały wykrywacz dymu. Po prostu wkłada się je do głowy misia i zapina rzep. Szczerze mówiąc, myślałem, że będzie to raczej szum typu suszarka albo okap kuchenny, a brzmi to trochę jak szum krótkofalówki. Ale działa.  Można regulować głośność, a zresztą po kilkudziesięciu minutach sam się wyłącza. Super sprawa.


Mila próbuje czarować Szumisia, gadając z nim po swojemu (czyt. strojąc miny i pokazując język na wszystkie strony), a on... niewzruszony. Co skutkuje zawsze zdziwieniem i zmarszczeniem brwi przez Milę.

Gdyby ktoś miał ochotę kupić, to szczerze polecam www.whisbear.com, a sklepik stacjonarny jest też na Powiślu na Solcu.

Co prawda Szumiś to nazwa zarezerwowana dla konkurencyjnego produktu, ale u nas się przyjęła.

Szafiarka

Nie jest dobrze. Mila lubi zaglądać do szafy z ubraniami. Bardzo ją tam wszystko ciekawi. Nie jest to dobra wróżba dla portfela rodziców.








10.8.15

Po pupilku

Interpretacja rozszerzona na dzieci?

Młodzi ojcowie umierają wcześniej

Uczeni z Helsinek wykazali, że ojcostwo w wieku poniżej 25 lat zwiększa ryzyko chorób i przedwczesnej śmierci. Chodzi podobno o większy stres związany z ojcostwem w młodym wieku. Najlepszy czas według badań to okres 30-44 lat. Wtedy ryzyko spada o 25 %.

Ja coś tak czułem, że nie warto się spieszyć...

http://www.telegraph.co.uk/news/science/science-news/11780307/Fatherhood-before-25-raises-risk-of-early-death.html