Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NUK. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NUK. Pokaż wszystkie posty

6.12.15

Smoki

To już trzecia tura smoczków Mili. Zwykle kupujemy po dwa. Tym razem K. nieco pospieszyła się i postanowiła wypróbować smoczki Lovi (marka Canpol Babies). Smoczki jak smoczki, kawałek gumy i plastiku. Jednak Mili Lovi nie bardzo podszedł. Przede wszystkim NUK, do którego się przyzwyczaiła ma "cycek" nieco zakrzywiony do góry, a Lovi zupełnie prosty. W związku z tym Mila szybko się nudzi innym smoczkiem i go po prostu wypluwa. Jedyną frajdę, jaką ma z nowego smoczka to zaciskanie go swoimi bezzębnymi dziąsełkami i wyciąganie go z buzi, czemu towarzyszy wyraźnie słyszalny klik. Jednak zasypiać to ona jednak woli nadal z NUKiem.

Wracamy do żabki

Kiedyś już poświęciłem post porównaniu płynów do mycia butli. Pisałem wówczas też o płynie Dzidziuś (Pollena). Teraz miałem okazję wypróbować. To jeden z najtańszych płynów (ok. 8-9 zł) i spełnia swoja rolę. Jest jednak dla mnie dość gęsty i pieniący się. NUK (12-13 zł) z kolei zbyt rzadki i w związku z tym mało oszczędny. Pośrodku stawki (11 zł)jest Frosch, do którego właśnie wróciliśmy. Gęstość płynu, spienienie i łatwość wypłukiwania w sam raz.


25.9.15

Keta



Znacie ten ból? Trzymasz dziecko na rękach, a dzieciak pluje smoczkiem, który ląduje na podłodze. Aby uniknąć tego typu niepodzianek wymyślono mocowania, dzięki którym smoczek może sobie dyndać nawet wypluty ze zdwojoną siłą. K. była bardzo sceptyczna wobec plastikowego łańcuszka do smoczka, który dostalismy z pamiętnym zestawem NUK. A to dlatego, ze mocowanie do smoczka jest wyjatkowo duże. Tak duże, że Mila nawet niespełna dwumiesięczna była w stanie wyciągnąć sobie z buzi smoczek przypadkowo zahaczajac rączką o ten zaczep. Za to NUK-owy łańcuszek ma bardzo przyjemny dla oka klips z Kubusiem Puchatkiem, którym przypina się łańcuszek na przykład do ubranka.









Jako alternatywę nabyliśmy drogą kupna nieco przyjemniejszy, krótszy i mniej inwazyjny sprzęt. W Rossmannie za niecałe 10 zł można kupić tasiemkę zamiast łańcuszka. Zamiast plastikowego zaczepu na smoczek jest silikonowe kółko, przez które bez problemu przeciska sie uchwyt smoczka. Natomiast mocowanie do ubranka odbywa się za pomocą nieco większego klipsa, między który wtyka się fragment ciuszka, a następnie całość zaciska. To oczywiście nieco gorsze rozwiązanie niż prosty klips, ale duży plus za silikonowe mocowanie smoczka i zgrabną tasiemkę.

11.7.15

Oblatywaczka Mila testuje: na zmywaku 3

Dziś na warsztat bierzemy płyny do mycia smoczków i butelek. Tak jak wcześniej wspominałem, pierwszą butelkę płynu NUK zostaliśmy w prezencie. Drugą kupiłem w promocji, ale zauważyłem alternatywę. Również niemiecka jakość. Znany marka produktów do utrzymywania czystości z żabką (Frosch). Można jakości ufać, ale najlepiej sprawdzić. No to jedziemy z porównaniem.

Oba płyny (po 500ml) mają taką samą bardzo rzadką konsystencję, co w przypadku płynów do mycia naczyń wydaje się nienaturalne. Oba jednak pienią się wzorowo i to przy odrobinie tylko płynu w wodzie. Ja stosuję je w rozcieńczeniu. Gdybym postępował tak, jak instruuje NUK na butelce (psikać odrębinę do smoczka i butelki) to obawiam się, że taka butelka nie starczyłaby nawet na tydzień.

Oba płyny mają delikatny zapach, ale nie zostaje on na butelkach czy smoczkach, które zresztą i tak przecież wędrują jeszcze do sauny, czyli wyparzacza. Frosch całkowicie bezbarwny, NUK lekko żółtawy.

Oba płyny są produkowane w Niemczech, ale Frosch postarał się o polską wersję etykiety produktu, podczas kiedy dystrybutor płynu NUK zastosował tylko małą nalepkę po polsku naklejoną na niemieckie etykiety.

Płyn NUK występuje też w butelkach 350 ml, ale są opakowania półlitrowe w promocyjnej  cenie. Wydaje mi się, że tylko w takich NUK jest wart zakupu, a i tak jest wówczas droższy od konkurencji o jakieś 3-5 zł. Akurat w tym wypadku różnica między płynami NUK i Frosch  wyniosła 17:13 zł. Na półce był jeszcze jakiś płyn o nazwie Dzidziuś za mniej niż dychę. Może kiedyś jeszcze przyjdzie czas na sprawdzenie tegoż.

Na razie stwierdzam, że NUK i Frosch  porównywalne z cenowym wskazaniem na ten drugi.

27.6.15

Oblatywaczka Mila testuje: na zmywak

Gdybym nie dostał w prezencie, nawet nie wiedziałbym, że istnieją płyny do mycia niemowlęcych naczyń, czyli butelek i smoczków. Jeszcze jeden płyn Nuk kupiłem w promocji, ale kolejne będę chyba już kupował z żabką. Tańsze. A też niemieckie. Znaczy chyba dobre.

19.6.15

Oblatywaczka Mila prezentuje: smoczki i ssanie


Żadnym tam ekspertem nie jestem, ale tygodniowa współpraca z Milą pozwala już wyciągnąć pewne wnioski. Na przykład o takich smoczkach do butelek. Mieliśmy do próbowania NUK (jeszcze z wygranego zestawu podczas pamiętnego szkolenia bezpieczny maluch), medela (to Kasia w szpitalu dostała), canpol babies (z zestawu do laktatora), philips avent oraz tomee tippee.

No więc z braku innych jeszcze w szpitalu jechaliśmy na canpol babies i zdobycznej medeli. Sprawowały się, ale Mila nie mogła coś wyciągnąć z nich więcej. W domu mogliśmy spróbować nuka i  okazało się, że ta zakrzywiona końcówka zupełnie jej nie pasuje, nie chce jej ssać. Tomee tippee mimo najmniejszego rozmiaru jest chyba dla niej za duży mimo wzystko, bo ulewa. Zaś wybór Mili padł na smoczki philipsa aventa. Zestaw z butlą ciągnie aż miło. Je coraz więcej i rośnie.

Zestaw smoczkowo-butelkowy nauk ma za to fajny kapsel, dzięki któremu butelkę można wykorzystać do przechowywania pokarmu albo wymieszania formuły. Butelka z zestawu laktator canpol babies też ma taki kapsel, ale jest malutka. 

Co na to Mila? Ten smoczek daje radę!


 

11.2.15

To wciąga

Szczerze, a nawet przeszczerze polecam darmowe szkolenia www.bezpiecznymaluch.com.pl. Byliśmy na takim razem z K. w szpitalu św. Rodziny przy ul. Madalińskiego. Było o tym, jak mąż może sobie radzić w nagłych wypadkach z ciężarną, jak postępować z niemowlęciem, kiedy się zakrztusi, upadnie, albo dozna bezdechu. Nawet o resuscytacji było. Pełny hol ciężarnych, ich facetów, a nawet rodzin z dzieckiem. Wszystko podane w bardzo zapadającej w pamięć formie i z humorem. Druga część poświęcona doborowi fotelików i ich mocowania też dał wiele do myślenia. Prowadzili ludzie z foteliki.info.

Była nawet mała agitka do oddawania krwi pępowinowej w celu magazynowania komórek macierzystych. Warto, ale taka przyjemność dość słono kosztuje. 700 za pierwsze pobranie a potem po 300 co rok za magazynowanie.

Dookoła poustawiało się sporo standów z reklamówkami i próbkami. Wyszliśmy z pełną torbą.  A co najważniejsze - wszystko za free. Trwało to co prawda wszystko ponad trzy godziny, ale wysiedziałbym od początku do końca.

Oczywiście zgłosiłem się na ochotnika do symulacji ciąży w aucie i zapinania pasów. Co pewnie wyglądało dość komicznie. Założyli mi ciężkie homonto i kazali zapiąć pasy przez taką specjalną szlufkę, która obniża część biodrową pasów bezpieczeństwa. Sęk w tym, że przez ten brzuch w ogóle nic nie widziałem i musiałem robić wszystko na czuja.

 K. od razu puściła na fejsika...
Jak tylko przestała pękać ze śmiechu.


No ubaw po pachy po prostu... po prostu no... I się zaczęło...



Za te męki i bóle dostałem gadżety od NUK. Mnie przyda się zwłaszcza butelka na mleko matki pewnie...